Odcinek zatytułowany „Matka z wózkiem” jest kolejnym odcinkiem cyklu dokumentalnego „Tacy sami”. Seria ta przedstawia prawdziwe historie życia kobiet i mężczyzn z różnych regionów Polski, które wiążą się z jednym z podstawowych problemów współczesnego życia społecznego – równym dostępem kobiet i mężczyzn do rynku pracy. Historie dotyczą wielu sytuacji życiowych, ilustrując bariery wskazywane przez ekspertów zarówno w odniesieniu do rynku pracy, jak i organizacji życia w rodzinie. Mają one wspólne przesłanie: promują przykłady rozwiązań i dobrych praktyk umożliwiających kobietom wykonywanie pracy zawodowej, która nie tylko dostarcza środków utrzymania rodziny, ale jest również satysfakcjonująca i pozwala na łączenie obowiązków zawodowych z rolą matki. Seria została przygotowana w ramach projektu „Kampania na rzecz równego dostępu do rynku pracy”.

Matka z wózkiem

Odcinek siódmy serii „Tacy sami” ponownie zabiera widzów w realia przedsiębiorstwa produkcyjnego w Pionkach. Tym razem, aby przedstawić historię pani Iwony Surmy i jej męża – pana Dariusza. Bohaterka tego odcinka pracuje na stanowisku głównego magazyniera, chociaż została zatrudniona w firmie zaledwie cztery lata temu, a w 2010 roku urodziła drugie dziecko.

Pani Iwona znalazła zatrudnienie w obecnej firmie po dziesięciu latach bezrobocia, na którym pozostawała po urodzeniu pierwszego dziecka. Aby mogła pracować w magazynie, musiała ukończyć kurs operatora wózka widłowego. Jak sama żartuje – było to jej pierwsze prawo jazdy. W magazynie pracowało wtedy czterech mężczyzn i jedna kobieta – pani Iwona. Dyrektor zakładu, pan Tomasz Osiński, wyjaśnia, iż od początku wyróżniała się skrupulatnością i szybkością uczenia się. Gdy nasza bohaterka zaszła w drugą ciążę, bała się, że straci pracę. Tego doświadczyła jej koleżanka. Jednak stało się inaczej – po powrocie z urlopu macierzyńskiego otrzymała awans. To poprawiło w znaczący sposób sytuację finansową rodziny, ale praca na nowym stanowisku wymagała innego rodzaju zaangażowania, co z kolei stanowiło wyzwanie wobec konieczności opieki nad dzieckiem.

Dostosowania do nowej sytuacji nastąpiły tak w miejscu pracy, jak i w rodzinie. Pani Iwona skorzystała z możliwości pracy w zmniejszonym wymiarze czasu i w porozumieniu z pracodawcą dopasowała godziny pracy do pór karmienia dziecka. Natomiast w opiece nad dzieckiem w domu aktywnie zaczął uczestniczyć pan Dariusz.

Obciążenie pracą i obowiązkami rodzinnymi pani Iwony i jej męża jest bardzo duże. Oboje są pracownikami najemnymi zatrudnionymi na pełnym etacie, a nie mają możliwości otrzymania pomocy w opiece nad dzieckiem od innych członków rodziny. Bez okresowego zmniejszenia czasu pracy matki i wprowadzenia elastyczności czasu jej pracy, nie dałoby się pogodzić opieki nad niemowlakiem z zarabianiem pieniędzy.

Teraz ich córeczka ma trzy lata i nadal mają kłopoty z organizacją opieki, bo w przedszkolu brakło dla małej miejsca. Jak opowiada pan Dariusz, nie wiedzą, czemu tak się stało, gdyż według ich oceny spełniali wszystkie wymagane kryteria. Oficjalnie dzieci było zbyt dużo i część podań została odrzucona. Tyle, że zasady, na jakich eliminacja ta została przeprowadzona, nie wydają się im dość przejrzyste.

Jak zauważa Irena Wóycicka, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, „Ważne jest, aby każdy rodzic mógł skorzystać ze żłobka, czy przedszkola bez żadnych kryteriów. Powszechny dostęp do tych usług jest ważny dla rodziców i ich możliwości kontynuowania pracy, ale także ma pozytywny wpływ na rozwój dzieci. Przebywanie dziecka w grupie rówieśniczej uczy samodzielności, pozytywnie wpływa na jego rozwój poznawczy i społeczny.”

Niestety, w Polsce wielu rodziców, którzy chcą korzystać z usług edukacyjno-opiekuńczych dla dzieci w wieku 0-5 lat, znajduje się w takiej sytuacji jak bohaterowie naszego odcinka. Niedobór miejsc jest stale mocno odczuwalny. Mimo poprawy, jaką obserwujemy w ostatnich latach, szczególnie w przypadku dzieci w wieku 3-5 lat. Obecnie ponad dwie trzecie maluchów w tym wieku korzysta z edukacji i opieki w przedszkolach, podczas gdy 10 lat temu dotyczyło to połowy tej grupy.

Sytuacja wygląda znacznie gorzej, jeżeli chodzi o opiekę nad tymi, które nie ukończyły trzeciego roku życia. Na koniec 2012 r. z instytucjonalnych form opieki korzystało niespełna 4% dzieci (żłobki, kluby dziecięce i oddziały żłobkowe).Pomimo znaczącej poprawy dotyczącej miejsc w przedszkolach, wskaźniki korzystania z usług edukacyjno-opiekuńczych przez dzieci poniżej szóstego roku życia w Polsce wciąż należą do najniższych w Unii Europejskiej.

Organizacja opieki nad maluchami jest w Polsce jednym z najbardziej palących problemów, z jakimi zmagają się pracujący rodzice. Skoro tak niewiele dzieci do trzeciego roku życia korzysta z opieki w żłobkach, to oznacza, że w większości pozostają one pod opieką rodziców (matki), członków rodziny (dziadków) lub opiekunek prywatnych. W tej sytuacji rodzice stają na ogół wobec konieczności czasowej rezygnacji z pracy zawodowej przez jedno z nich. Na ogół matki, która korzysta z urlopu wychowawczego bądź rzuca pracę.

Takie strategie potwierdzają statystki rynku pracy. Wskaźniki zatrudnienia ojców z najmłodszym dzieckiem w wieku 0-5 i 6-11 lat są zbliżone i wynoszą blisko 90%. Natomiast dla matek z najmłodszym dzieckiem w wieku 0-5 lat wskaźnik ten wynosi 61%, zaś wśród matek z najmłodszym dzieckiem w wieku 6-11 lat wzrasta do 73%.

Jeśli rodzice nie mogą skorzystać ze wsparcia rodziny bądź zatrudnienia opiekunki, inne rozwiązania wymagają partnerstwa w rodzinie i skorzystania z elastycznych form pracy. Tak też się stało w przypadku pani Iwony. Pani Iwona i pan Dariusz tak dopasowali swoje grafiki pracy zawodowej, żeby w każdymmomencie dnia jedno z nich mogło być w domu i zajmować się córeczką. Dla pani Iwony oznacza to pobudkę o 4:30, dla pana Dariusza – wracanie do domu z pracy o godzinie 21-22. W ciągu dnia małżonkowie dosłownie mijają się w drzwiach. Jedynie w weekend mają trochę czasu dla siebie.

Przyjęte przez małżonków rozwiązanie wymaga wiele wysiłku z ich strony, jednak przynosi im korzyści nie tylko w wymiarze finansowym. Pani Iwona czuje się w pracy spełniona, została doceniona także poprzez awans. Z kolei jej małżonek dopiero przy drugim dziecku odkrywa uroki ojcostwa. Niewiele pomagał przy pierwszym, dopiero przy córce nauczył się wszystkich niezbędnych czynności: od przewijania niemowlaka po gotowanie obiadów. Zresztą, jak mówi pani Iwona, doskonale radzi sobie w kuchni i w ogóle w domu. Pan Dariusz przyznaje, że początki były trudne, jednak teraz widzi, że było warto: ma wspaniały kontakt z córkami, a żona może pracować, wykonując zajęcie, które lubi. Niewątpliwie wpływa to na jakość relacji w rodzinie.

Ten przykład łączenia pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, wymagał zarówno racjonalnego podejścia przez pracodawców jak i porozumienia w rodzinie co do podziału obowiązków opiekuńczych i domowych.

O ograniczonych możliwościach korzystania z elastycznych form pracy w Polsce wspominamy przy okazji wielu odcinków serii „Tacy sami”. Partnerskie dzielenie się obowiązkami rodzinnymi przez pracujących rodziców nie jest popularnymmodelem rodziny w Polsce. Choć należy podkreślić, że obserwuje się stopniową, acz powolną, zmianę postaw, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń. Przejawia się to, między innymi, podejściem do pracy zawodowej kobiet w kontekście obowiązków rodzinnych i coraz częstszym angażowaniem się ojców w sprawowanie opieki nad dziećmi. Potwierdza to wiele badań. Według danych CBOS z 2012r., zarówno kobiety jak i mężczyźni najczęściej wyrażali opinię, że praca zawodowa kobiet przynosi ich życiu rodzinnemu więcej korzyści niż strat.

Łączenie pracy obojga rodziców z wychowywaniem maluchów, jest prawdziwym wyzwaniem. Ale przykład naszych bohaterów pokazuje, że sprostanie temu wyzwaniu, po prostu wszystkim się opłaca.

 

Profesor I. E. Kotowska, Szkoła Główna Handlowa

dr Monika Mynarska, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego