Już dzisiaj w TVP POLONIA o godzinie 17:55 rozpoczynamy sezon powtórkowy naszego cyklu dokumentalnego TACY SAMI.

„Tacy Sami” to cykl 13. odcinków dokumentalnych opowiadających o aktywizacji zawodowej kobiet. Każdy 20-minutowy odcinek przedstawia odrębną i co warto podkreślić – prawdziwą historię. Bohaterki serialu wracają na rynek pracy po dłuższej przerwie, spowodowanej najczęściej urlopem macierzyńskim, wychowawczym, utratą pracy lub niemożnością godzenia opieki nad dzieckiem z życiem zawodowym. Różnią się wiekiem, wykształceniem, miejscem pochodzenia, aspiracjami zawodowymi, sytuacją rodzinną i sposobami radzenia sobie z problemem powrotu pracy. Są wśród nich zarówno kobiety przedsiębiorcze, zakładające własną firmę, jak i takie, dla których praca najemna jest jedyną możliwością zarabiania. – Żeby znowu zaistnieć na rynku jedne muszą się przekwalifikować, a inne zmienić myślenie o własnej przyszłości; jedne – pokonać barierę wieku, inne – stereotypów, środowiska, niewiary w siebie – zapowiada Łukasz Modelski, autor scenariusza cyklu „Tacy Sami”.

W dzisiejszym odcinku pt. Cytrynki – bohaterką jest Pani Barbara Stelmach,  która bardzo młodo urodziła pierwsze dziecko. Dzięki wsparciu najbliższych znalazła własną drogę do sukcesu. Skończyła studia i otworzyła własną firmę. Dzisiaj stoi na progu sukcesu – jej przedsiębiorstwo rozwija się, a jej produkty są nagradzane. Rodzina nadal pomaga jej na każdym kroku. Jak wyglądała jej droga rozwoju? Jak doświadczenia życiowe przekładają się na jej stosunek do zatrudnianych pracownic? Na te i wiele innych pytań odpowiedzą nam bohaterka odcinka, jej najbliżsi i jej pracownice.

Rozmowa z Panią Barbarą Stelmach:

1. Co czuje dziewczyna, która tuż przed maturą zachodzi w ciążę?

W momencie , kiedy dziewczyna tuż przed maturą dowiaduje się, że jest w ciąży, „wali się” cały świat. Zwłaszcza komuś, kto miał w planach studia, a rodzice pokładali duże nadzieje. Obejmuje człowieka paniczny strach, na początku związany bardziej z przyznaniem się rodzicom, niż przed przyszłością. W tym wieku jest się jeszcze na tyle niedojrzałym, że raczej nie myśli się o konsekwencji bycia tak młodą mamą. Chociaż, podczas całej ciąży szybko trzeba „dorosnąć” i zdać sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znalazło. Powoli zaczyna się dostrzegać różnicę pomiędzy wolnymi, beztroskimi rówieśnikami. Przychodzi żal, że nie będzie można realizować swoich planów, razem ze znajomymi zakosztować życia studenckiego. Kończą się wakacje i zaczyna prawdziwe, dorosłe życie.

Najbardziej z tego okresu pamiętam, że panicznie bałam się przyznać rodzicom. Myślałam, ze zaraz po poinformowaniu ich, każą mi wynieść się z domu. Na szczęście bardzo się myliłam, pierwszy raz uświadomiłam sobie co znaczy dojrzałość rodzicielska. Rodzice przyjęli tą wiadomość ze spokojem, chociaż wiadomo było, że bardzo się zmartwili. Po latach dowiedziałam się, że najbardziej było im szkoda nas, ludzi bardzo młodych, którzy nie zdążyli się „wyszumieć”, a już nałożyli na siebie takie poważne obowiązki.

Rodzice od razu przejęli ster i pokierowali nami, tak, że dzięki nim nie miałam okazji poczuć się osamotniona ani pozostawiona na pastwę losu. Dzięki nim szybko staliśmy się pełnowartościową rodziną, zorganizowaną i poukładaną. Jestem im za to bardzo wdzięczna. To było naprawdę szczęście, że nie zostaliśmy potępieni, wyśmiani ani ukarani, tylko rodzice z troską zadbali o to, żebyśmy się nie pogubili w obliczu nowej sytuacji.

Myślę też, że wsparcie rodziców dało mi poczucie wartości i bezpieczeństwa, mogłam się cieszyć narodzinami dziecka i powoli układać plany na przyszłość. Dzięki temu bardzo się wzmocniłam duchowo i uwierzyłam, że co by się nie działo to, przy wsparciu rodziny, zawsze sobie poradzę.

Musiałam poprzestawiać priorytety i dostosować do mojego nowego życia. Rozpoczęłam pracę zawodową, w między czasie ukończyłam studia, urodziłam drugie dziecko i założyłam własną działalność. Uważam, że jak się chce, to wszystko można osiągnąć. Nigdy nie stosowałam wymówek, że dziecko jest przeszkodą w realizacji własnych planów. Wymaga to więcej wysiłku, ale jest możliwe do wykonania. A ten wzmożony wysiłek hartuje nas i podnosi nam poprzeczkę. Jesteśmy w stanie coraz lepiej się organizować i coraz więcej zdobywać.

Moją dewizą jest powiedzenie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W każdym zdarzeniu można dopatrzeć się pozytywnych stron oraz negatywnych. Jak dzisiaj zadają mi pytanie: czy lepiej być młodą mamą czy raczej kobiety powinny w późniejszym wieku zakładać rodzinę, to ja nie znajduję na to odpowiedzi. Każda z tych sytuacji ma wady i zalety. Niemniej jednak, ja bardzo się cieszę, że byłam młodą mamą. Dodało mi to pewności siebie, sił, wytrzymałości oraz odwagi. Dziecko również zmotywowało mnie do walki o swoje ambicje i marzenia. Mam bardzo dobry kontakt z dziećmi, a dzisiaj czując się dalej młodą, mam duże, samodzielne, wspaniałe dzieci, a ja mam czas na realizowanie swoich celów. Dzisiaj jest mój czas, a koleżanki, które najpierw się dorabiały, kupowały mieszkanie, dopiero układają sobie życie. Ja przy nich jestem „starym wygą” ale bardzo, bardzo zadowolona z tego jak wszystko się ułożyło.

 2. Pani miała szczęście, dostała Pani wsparcie rodziny, ale co ma zrobić dziewczyna, której sytuacja rodzinna nie jest idealna?

Miałam bardzo duże szczęście, że w rodzinie znalazłam wsparcie, pomoc i opiekę. Trudno mi jest odpowiedzieć na pytanie co ma zrobić dziewczyna, która tego wsparcia nie otrzyma. Na pewno nie może tracić wiary w siebie ani się obwiniać. Musi się wzmocnić, wierzyć, ze wszystko się pomyślnie ułoży. Będzie musiała jeszcze więcej od siebie wymagać, by nie spocząć na laurach. Taka dziewczyna może podtrzymywać się na duchu, że takie przeżycia hartują ją i są nowym doświadczeniem, które ułatwi jej funkcjonowanie w przyszłym życiu. Wierzę, że każda młoda mama, doznaje uczucia przypływu wzmożonych sił oraz odwagi, a rodząca się odpowiedzialność, powoduje, że stają się silniejsze i bardziej odpowiedzialne. Muszą szukać rozwiązań, które będą pomagały im odnaleźć się w nowej sytuacji. Przestawić myślenie z „ja nie mogę bo mam dziecko” na „zrobię wszystko by było nam jak najlepiej”.

3. Gdyby Pani miała założyć swoje przedsiębiorstwo bez wsparcia rodziny, to…

Prawdopodobnie bym nie założyła. Rozpoczęcie produkcji cytrynek było pomysłem teścia. To on mnie zdopingował i pokładał we mnie największe nadzieje, że muszę sobie poradzić. A może bym założyła, tylko na mniejszą skalę? Właśnie sama się nad tym zaczęłam zastanawiać. Wydaje mi się, że bycie młodą mamą i konieczność radzenia sobie, bez specjalnego doświadczenia, spowodowało, ze odkryłam w sobie nowe możliwości. Jestem silna, zorganizowana i przedsiębiorcza. Zastanawiam się nad tym i teraz widzę parę możliwości. Może gdybym nie miała wsparcia rodziny w sytuacji, kiedy zostałam młodą mamą, mogłabym być bardziej niezależna i odważna i moja firma by jeszcze lepiej funkcjonowała? Nie wiem. Wiem na pewno, że cała ta sytuacja miała duży wpływ na ukształtowanie mojego charakteru i to dzisiaj procentuje w tym jak sobie radzę w życiu prywatnym i zawodowym.

4. Proszę opowiedzieć, jakim jest Pani pracodawcą?

Mam przeświadczenie, że jestem dobrym pracodawcą. Dbam o swoich pracowników, o warunki pracy, a przede wszystkim o relacje i atmosferę. To jest firma rodzinna i taka jest atmosfera wśród wszystkich pracowników, nawet tych spoza rodziny. Staram się wychodzić im naprzeciw, pomagać w problemach i traktować z szacunkiem. Dla mnie najważniejsza jest szczerość i lojalność i pełne zaangażowanie. Wiem, że możemy mieć do siebie pełne zaufanie pod tym względem. Ja mam w ogóle szczęście do pracowników, wszyscy są wspaniali, zaangażowani w produkcję i rozwój firmy. Nie ma konfliktów, nieporozumień.

Cała ekipa ETERNO jest tak zgrana jak jedna, wielka rodzina.

 5. Jak pomóc kobiecie, która chce pracować, a jednocześnie wychowuje malutkie dziecko?

Jako pracodawca uważam, że ważne jest danie możliwości pracy kobiecie z małym dzieckiem, a nie dyskryminowanie jej jako pracownika. Dając możliwość elastyczności pracy kobieta odwdzięcza się zaangażowaniem, sama docenia okazję kontynuacji pracy zawodowej, nie traci zdobytego doświadczenia, ma możliwość  samorealizacji. Ważne jest, aby z wyprzedzeniem ustalić warunki, czas pracy kobiety, tak aby było można zorganizować cały proces pracy przedsiębiorstwa i wszystko rozplanować. Dzięki temu nie powstaje nerwowa sytuacja, ani nie ma dezorganizacji pracy pozostałych pracowników i wykonanych zadań.

Pamiętam z własnego doświadczenia jak było trudno znaleźć pracę mając małe dziecko oraz ile trzeba było zapewnień, że dziecko nie będzie przeszkodą w pracy. Dlatego jestem bardzo wyrozumiała dla swoich dziewczyn i nie chcę , żeby się stresowały i myślami były cały czas przy problemach rodzinnych. Jeżeli pracownice wiedzą, ze w razie czego mogą na mnie liczyć i się zawsze dogadamy to pracują ze spokojem a ja wiem, że mogę również liczyć na nie. Doceniam to ile serca wkładają w pracę, w tworzeniu nowych przetworów, dbanie o jakość. Z własnego doświadczenia wiem, że łatwo jest wstawić do zakładu nową maszynę, wdrożyć nowe rozwiązania by zwiększać produkcję. Ale jest to niemożliwe, kiedy nie można liczyć na pracowników.  Dzieci dorastają a my pozostajemy zgranym zespołem. Spełniona kobieta to szczęśliwa matka.